Pokarm Bogów

Pokarm Bogów
Refleksje

Każdego dnia pojawiają się nowe książki, blogi, posty, artykuły i warsztaty oferujące nowy lub sprawdzony od wielu lat pomysł na taki sposób odżywiania, który spowoduje uzdrowienie, zapewni witalnoś i dobre samopoczucie. Jest też coraz więcej osób oferujących doradztwo w sprawie doboru odpowiedniej diety. Ostatnio różne zdarzenia skupiły moją uwagę na tym temacie. Dzielę się z Państwem poczynionymi spostrzeżeniami.

Od 20 lat przyjmuję pacjentów, a każdego z nich najpierw wnikliwie diagnozuję, aby ustalić przyczynę dolegliwości. Jednym z etapów diagnozy jest rozmowa z pacjentem. Obejmuje ona różne elementy, przestrzenie ludzkiego życia. Zauważyłem, że od kilku lat bardzo ważnym tematem, poruszanym z ich własnej inicjatywy i wewnętrznej potrzeby, jest sposób odżywiania. To oczywiście bardzo dobrze, ponieważ zgadzam się, że w znacznym stopniu od tego co jemy zależy stan naszego zdrowia. Jest to jeden z kilku najistotniejszych czynników wpływających na nasz stan fizyczny i psychiczny. Wcześniej, przez wiele lat było tak, że nawyki żywieniowe znacznie odbiegały od zdrowych dla ludzkiego organizmu, mało kto się tym interesował. Jednak zaniepokoił mnie fakt, że mimo wzrostu ilości ludzi zwracających uwagę na sposób odżywiania, kierunek w jakim podąża powszechny stan wiedzy na ten temat i to jak dostępna wiedza jest kreowana, odbiega coraz bardziej od faktów i prawdy.

Czasem mam wrażenie, że już dawno środowisko opiniotwórcze straciło jakąkolwiek kontrolę nad publikowanymi i głoszonymi treściami, a kiedy indziej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w zbyt dużym stopniu tworzeniem norm oraz zaleceń żywieniowych rządzi pieniądz i chęć zysku kosztem manipulowania informacją. Podam przykład – masło. Przez kilka lat masło uznawane jest za zło konieczne, szkodliwe dla ludzkiego organizmu, aby przez następnych kilka lat zostało uznane za źródło wszelkiego dobra. To samo jest z glukozą i fruktozą, mlekiem, kurzymi jajami itd.

Powszechna jest również opinia, że mięso ma wyższą wartość pokarmową od roślin, ponieważ organizm otrzymuje od razu gotowe, kompletne białko, którego nie musi syntetyzować z poszczególnych aminokwasów. To kompletnie błędne przekonanie ! W rzeczywistości, układ trawienny każde białko musi najpierw rozłożyć na poszczególne aminokwasy, aby później zsyntetyzować potrzebne mu białko. Dzieje się tak, ponieważ żaden organizm, nigdy nie włącza w strukturę swojego ciała, obcego białka. Zawsze w procesie trawienia cząstki pokarmu zostają rozbite na możliwie najdrobniejsze elementy i ponownie złożone (synteza) w związki potrzebne organizmowi. Ciekawych tego tematu zachęcam do przeczytania artykułu Wegetarianizm – Białkowe Dylematy z 20 maja 2017r.

Rzecz w tym, że za taką, frontalną zmianą poglądów nie stoi prawdziwa, rzetelna nauka i szczere intencje, a lobbing producentów produktów spożywczych i ich komponentów oraz lobbing przemysłu farmaceutycznego, który jest zachwycony powstałą w ten sposób dezinformacją. Tworzone są więc instytuty, fundacje i inne podmioty opiniotwórcze, które zostają następnie wypromowane na instytucje, którym należy zaufać. Artykuły w poczytnych magazynach ilustrowanych, blogi a nawet cała rzesza tak zwanych fellowersów na Facebooku, dzień w dzień pracują nad tym, aby ukierunkowywać naszą uwagę i wprowadzać trendy oparte na…. ? – Tak naprawdę niesprawdzalnych dla przeciętnego człowieka opiniach “autorytetów” z dziedziny żywienia, które wykonują dobrze płatne zlecenia dużych korporacji z branży żywieniowej i kilku powiązanych sektorów gospodarki. Jest to szczególnie groźne zjawisko, ponieważ nieprawdziwe informacje są przeplecione faktami mającymi rzetelne fundamenty w przeprowadzonych badaniach i analizach. W morzu sponsorowanych publikacji i wypowiedzi ginie i rozmywa się głos nielicznych rzetelnych specjalistów, praktyków w dziedzinie żywienia. Obecnie głównym problemem, jest nadmiar informacji, z których sami musimy dosłownie wyłowić perełki zawierające fakty. To jest problem. Ale jak każdy problem, można go w dość prosty sposób rozwiązać.

I tu przychodzą na ratunek Bogowie. Ale gdzie oni są? Jak się z nimi skomunikować? -To akurat jest znacznie prostsze niż myśli większość ludzi. Być może jesteś osobą, która nie wierzy w koncepcję Boga jako wszechobecnej siły i inteligencji. Jeśli jednak wierzysz w spajającą wszystko siłę zwaną Bogiem, to wystarczy, że uświadomisz sobie jedną, najnaturalniejszą rzecz. – Ty jesteś jego częścią, jesteś zatem Bogiem przejawionym w indywidualnie doświadczającej Świadomości. Jesteś zatem w stałym połączeniu z siłą i potencjałem informacji, inteligencji, wiedzy zwanym Bogiem. Jesteś znacznie potężniejszą i światlejszą istotą niż Cię nauczono, zaprogramowano. A zatem pokarmy, których doświadczasz są pokarmami, których doświadcza poprzez Twoją Świadomość sam Bóg. Jesteś kimś więcej niż ciałem, umysłem a nawet świadomością stworzoną przez ten umysł, jesteś ponad tym. O ile dla Świadomości jakość i rodzaj pokarmu są obojętne, to dla ciała poprzez które doświadczasz ziemskie życie, obojętne to nie jest. Zatem jest bardzo ważne, aby umieć dobrze dobierać pokarmy, które służą Twojemu ciału i umysłowi.

A teraz najważniejsze. Jak ta wiedza, świadomość kim jesteś, może pomóc Ci w rozróżnieniu co jest faktem, a co jest fikcją wymyśloną przez tych, którzy myślą i działają z pozycji lęku o przetrwanie i próbują karmić siebie nawzajem informacjami bez żadnej faktycznej wartości. Oby tylko zarobić na życie. Jak już powiedziałem wcześniej, jest to proste.

Na początek zrób ćwiczenie. Stań przed lustrem, a następnie patrząc na odbity w nim obraz Twojego ciała, zauważ, że jesteś obserwatorem ciała, które widzisz w lustrze. To tak, jakby patrzeć przez swoje ramie, zza tego ramienia. Obserwator nie może jednocześnie być ciałem. Patrząc na należące do Ciebie ciało zauważasz, że rodzą się jedna po drugiej myśli na jego temat. Teraz zdaj sobie sprawę z tego, że obserwując myśli nie możesz być jednocześnie tymi myślami. Czyli znowu jesteś obserwatorem myśli. To oznacza, że jesteś kimś więcej i kimś innym niż mózgiem kreującym myśli. Tak, jesteś cząstką Boga, Świadomością, która doświadcza procesu myślenia, emocji i fizycznych doznań używając do tego ludzkiego ciała i umysłu.

Kolejnym etapem, jest rozpoczęcie obserwacji świata, w którym żyjesz ze świadomością bycia cząstką Boga. Od tego momentu, dzień po dniu zmienia się Twoja percepcja i rozumienie dopływających do Ciebie informacji. Dlaczego tak jest? Bo Świadomość nie kieruje się lękiem, chęcią przetrwania czy żądzą odwetu, która jest niczym innym jak przejawem braku poczucia bezpieczeństwa. Świadomość jest ponad lękiem. Lęk, obawy, zagrożenie, to są wytwory umysłu. Świadomość, którą jesteś realizuje doświadczanie życia poprzez ciało i umysł, poprzez „wehikuł” jakim jest ludzki organizm.

W tym punkcie, kiedy zaczniesz żyć bez lęku, spadnie zasłona i z łatwością dasz sobie radę z wyborem najlepszego dla Twojego „wehikułu” pożywienia. Dostrzeżesz i poczujesz jakich produktów w danym momencie potrzebuje ciało. Ty, jako boska Świadomość doskonale wykorzystasz wszystkie posiadane przez ciało i umysł narzędzia postrzegania i analizy, aby mieć pewność, co do jakości tych produktów. Żyjąc ze Świadomością, o której właśnie czytasz, jesteś w stałym, nieustającym kontakcie z rzeczywistością i prawdą. Pośrednicy nie są Ci potrzebni. Oczywiście, możesz zdecydować, że wykorzystasz czyjąś wiedzę. Doświadczenie innej, świadomej cząstki Boga. Jednak zrobisz to z pozycji wolnej Świadomości, a nie zagubionej, zbłąkanej, skołowanej świadomości umysłu tworzonego przez fizyczny mózg. Rozpoznasz prawdę. Każdy pokarm, jest pokarmem Bogów, bo każdy człowiek jest synem lub córką Bożą. Jeśli nie wierzysz w Boga, to uwierz w istnienie wyższej świadomości niż ta kreowana przez mózg. Chociaż i on powinien być wykorzystywany w całości, a nie tylko w tej części, która jest sterowana lękiem o przetrwanie. Żyjąc w lęku doświadczasz tylko małej cząstki potencjału jakim jest życie na Ziemi. Doświadczasz konieczności przetrwania. Nie dostrzegasz prawdy.

Napisz sobie, a następnie powiedz głośno słowo DIETA. Wtedy dostrzeżesz, że to obcojęzyczne słowo mówi o śmierci (po angielsku die – oznacza śmierć). A więc dieta prowadzi do śmierci tego, co szkodzi Twojemu organizmowi. Jeśli jednak stosujesz dietę, która jest oparta na fałszywych założeniach, zaczynasz uśmiercać nie tylko to co zbędne, ale i to co w służącym Ci wiernie wehikule zwanym organizmem, powinno pozostać i jest niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania.

W tradycyjnej kulturze Indii, lekarze nie wyliczali co do grama dziennych porcji precyzyjnie dobranych składników pożywienia. Mieli za to wiedzę o tym, że to co nazywamy smakiem, zależy od zawartości mikroelementów, białek, witamin i innych, ważnych dla ludzkiego ciała składników. Obejmowała ona również to, że ludzie ufający naturze i swojej intuicji, sami są w stanie wybrać składniki dające określone wrażenia smakowe. Wystarczyło zatem, że pacjent był poinformowany o tym, że powinien jeść więcej potraw o określonym smaku lub unikać wybranych smaków. Pacjent wracał do domu i mając tak ogólną wskazówkę, do której się stosował, odzyskiwał zdrowie. Nasi dziadowie i pradziadowie, żyli w zdrowiu i nie radzili się co chwila ile gram marchewki dziennie wolno im spożyć.

Każdy z nas ma wybór. Może ślepo, bez sprawdzania grać w grę, którą zainicjował system, w którym żyje, lub przejąć inicjatywę i powiedzieć – sprawdzam! Możesz świadomie rozegrać partię na szachownicy, dążąc do osiągnięcia celu wyznaczonego przez duszę, czyli pochodzącego z naszej boskiej niczym nieograniczonej świadomości. Możesz również ustanowić własne reguły, poza znanymi powszechnie ograniczeniami. To właśnie daje Świadomość. Zawsze sprawdza się zdanie – Świadomość otwiera wszystkie drzwi.