Perełka wśród terapii – Terapia Czaszkowo-Krzyżowa

Perełka wśród terapii – Terapia Czaszkowo-Krzyżowa
Newslettery NCZ Nowinki

Kiedy po raz pierwszy spotkałem się z nazwą Terapia Czaszkowo-Krzyżowa ( w skrócie TCK), miałem skojarzenia, które zupełnie odbiegały od rzeczywistej natury tej terapii. Nazwa sama w sobie jest dla nas, Polaków myląca, ponieważ zawiera słowa, archetypowo wskazujące na twardy układ kości czaszki, kręgosłupa i miednicy. Tymczasem TCK jest kwint esencją łagodnego, delikatnego sposobu oddziaływania na ludzki organizm. Tak przynajmniej jest w przypadku techniki TCK nauczanej przez światowej sławy terapeutkę, Bożenę Przyjemską przebywającą obecnie w Kanadzie i tylko 2 razy w roku przyjeżdżającą do Polski. Kiedy sam poddałem się zabiegowi TCK, odczułem to jako niemal niewyczuwalne, bardzo delikatne kołysanie tych fragmentów ciała, które Pani Bożena ledwie dotykała czubkami palców. Byłem przyjemnie zdziwiony, ponieważ wcześniej nasłuchałem się rozmaitych komentarzy, z których wynikało, że ta metoda jest znacznie mniej delikatna i bardziej dynamiczna. Dolegliwości ustąpiły, a to oznacza, że przy swej niezwykłej delikatności jest skuteczna. 

Amerykański osteopata Wiliam Sutherland w 1932 roku, jako student osteopatii zauważył, że szwy czaszkowe nie są ze soba zrośnięte i poruszają się w rytm tętnienia płynu mózgowo – rdzeniowego. Prowadząc przez 20 lat badania, stwierdził, że rytm ten, oprócz rytmu oddechowego, czyli ruchu klatki piersiowej i rytmu bicia serca – tętna, jest naszym trzecim fizjologicznym rytmem, który rozchodzi sie po całym organizmie poprzez tkankę łączną. Sutherland wyodrębnił 5 składowych tego ruchu: ruch szwów czyli połączeń między kośćmi czaszki, rozszerzanie się i zwężanie półkul mózgowych, ruch opon mózgowych i kręgosłupowych, falowanie płynu rdzeniowo – mózgowego i nieznaczny ruch kości czaszki.

Ten fizjologiczny ruch swoim zasięgiem obejmuje czaszkę, kość krzyżową i całą tkankę łączną. Wyodrębniony przez siebie układ nazwał kranialnym od łacińskiego słowa cranium (czaszka). Jego prace nazwał pierwotnym oddechem, gdyż zauważył, że jego rytmiczne rozszerzanie sią i zwężanie wynosi u zdrowego człowieka 6 do 12 razy na minutę, a zatem jest bardzo zbliżone do częstotliwości, z jaką oddychamy- 18 razy na minutę. Stwierdził empirycznie, że rytm ten rozchodzi się w całym organizmie, a ograniczenie go może wywoływać różnego rodzaju kłopoty zdrowotne. Tkanka łączna jest jak siatka, która otacza każdą komórkę, wszystkie tkanki i narządy . W oczkach tej siatki znajdują się naczynia włosowate, naczynia limfatyczne, włókna nerwowe, włókna mięśniowe. Jeżeli nie wystepują w tej elastycznej siatce żadne napięcia, wszystkie funkcje w naszym organizmie przebiegają w prawidłowy sposób. Natomiast napięcia zakłócają pracą całego organizmu.

 

Jesteśmy otoczeni siecią

Urazy, które powodują napięcia, towarzyszą nam od dziecka. Pierwszym jest często uraz okołoporodowy, związany z bardzo interwencyjnym i ciężkim porodem. Moze to być poród kleszczowy, lub też …cesarskie cięcie. Wydawałoby się, że jest to zabieg pomagający matce i dziecku przejść łagodnie przez ten dramatyczny proces. Nie respektując praw przyrody zapominamy o tym, że fizjologiczny poród i wolne przejście przez kanały rodne pozwala noworodkowi na przystosowanie się do nowego środowiska i łagodną zmianę ciśnienia. Natomiast podczas cesarskiego cięcia, następuje natychmiastowy wyrost ciśnienia w wyniku którego układ kranialny nie podejmuje właściwej pracy i pojawiają się liczne napięcia narastające z wiekiem. Dzieci, które w ten sposób przyszły na świat, cierpią na niemowlęcą kolkę i zaburzenia trawienia, są nerwowe, źle śpią, często płaczą, a faktów tych w ogóle z porodem sią nie kojarzy.

Drugą przyczyną zaburzeń w pracy układu kranialnego są urazy nabyte mniej wiecej do 2 roku życia. Jeżeli dziecko dozna chociażby zatrzymania oddechu np. na skutek uderzenia się czy upadku, wtedy układ kranialny, który ściśle współpracuje z układem oddechowym zaczyna źle funkcjonować. A do tego oczywiście dochodzą urazy psychiczne, które również mają wpływ na powstawanie napięć. Te powstałe w dzieciństwie napięcia, które nie zostaną rozluźnione, z czasem nasilają się i okolo 28 roku życia dochodzi do kłopotów ze zdrowiem. Pojawiają się bóle pleców, zapalenia korzonków, depresje, które mogą być związane z napięciem przepony oddechowej, a także wędrujące bóle i wiele innych.

Tkanka łączna, z której zbudowany jest układ powięzi, łączy wszystkie nasze narządy. Jesteśmy powiązani nią od czaszki aż do małego palca, dlatego jeżeli pojawi się napięcie w obrębie opon mózgowych (a wcale go nie czujemy) zaczynamy odczuwać bóle w kolanie czy w kostce. Rozluźnienie układu kranialnego rozluźnia całą tkankę łączną, a tym samym likwiduje napięcia i ból.

Krok po kroku

Chcąc uzyskać pełne rozluźnienie i doprowadzić organizm do równowagi, osteopatia kranialna powinna być wykonywana etapowo.

W ramach pierwszego etapu wykonuje się co najmniej 5 zabiegów rozluźnienia całego układu kranialnego, co częściowo uwalnia od napięć tkankę łączną. Każdy z zabiegów uwalnia jedną warstwę napięć. Dlatego przy dużym ich nagromadzeniu, zabiegów musi być wiele. Przerwy między zabiegami nie powinny być dłuższe niż tydzień, i krótsze niż 2 dni.

W drugiej fazie terapeuta zajmuje się twarzo-czaszką (okazuje się, że zlokalizowane w niej napięcia, np. na skutek noszenia aparatów prostujących zęby, mogą powodować bóle krzyża i skoliozę, a ssanie palca przez dziecko to nic innego, tylko chęć uwolnienia napięcia między kością klinową, a szczęką, które dziecko chce w ten sposób intuicyjnie rozluźnić). Podczas drugiego etapu rozluźnianie następuje szybciej, dlatego wystarczą 1 – 2 zabiegi, które można robić dzień po dniu.

Ostatni etap to praca z emocjami. Urazy fizyczne i psychiczne w dzieciństwie, a także urazy w życiu dorosłym, utrwalają się w naszej tkance łącznej jako pamięć tkankowa, napięcia nagromadzone w konkretnych miejscach powodujące, że uraz zostaje zatrzymany w ciele i wraca w formie przewlekłych bólów: kręgosłupa, stawów, nie dających się wyleczyć korzonków. A do tego oczywiście dochodzą stresy, którymi bombardowani jesteśmy codziennie w dorosłym życiu… Proces uwalniania negatywnych emocji wygląda czasami jak napad padaczki. Drgawki powodują szybsze uwalnianie napieć, a towarzyszą im obrazy, myśli, płacz, krzyk lub śmiech. Proces uwolnienia psychosomatycznego może trwać jeszcze parę dni, lecz nie jest już tak dramatyczny – mogą pojawić się sny, myśli, może przypomnieć się coś, o czym dawno zapomnieliśmy. Ilość zabiegów zależy od ilości nagromadzonych napieć.

Każdy zabieg trwa godzinę, podczas której pacjent leży przykryty kocem, ponieważ w czasie uwolnienia wystepuje uczucie zimna. Terapeuta wykonuje bardzo delikatne ruchy w obrębie czaszki, kości krzyżowej, okolic kręgosłupa i całej tkanki łącznej. Sam zabieg jest bardzo delikatny i relaksujący, a efekty wprost zaskakujące. (MJ oraz za stroną www.cranio-sacral.pl)