Ostre jak papryka chili – słowo, broń obosieczna

Ostre jak papryka chili – słowo, broń obosieczna
Dla praktyków MDK Newslettery NCZ Refleksje
Zapewne wielokrotnie byłeś świadkiem popisu elokwencji zdolnych, pewnych siebie osób, które zdobywały uwagę słuchaczy wygłaszaniem tak zwanych ciętych, ostrych ripost w stosunku do wypowiedzi swoich rozmówców, wprawiając ich w zakłopotanie, wywołując jednocześnie pełne pobłażania uśmiechy pozostałych słuchaczy. To częste sceny, bynajmniej nie z hollywoodzkich filmów. Autor żartu lub ciętego wywodu rośnie wtedy w dumę, wszyscy się dobrze bawią ale jest ktoś, kto właśnie być może został śmiertelnie ranny. Jeszcze tego nikt nie czuje, nie widzi, brak wyraźnych symptomów. Jednak proces został uruchomiony i toczy się konsekwentnie do nieuchronnego końca. Taka rana zwykle boli przez chwilę, potem podobnie jak krwiak podpajęczynówkowy po urazie głowy, krwawi po cichu, w skrytości do wnętrza.
Jeśli ktoś się zorientuje i zostaną podjęte odpowiednie działania, być może zraniona osoba przeżyje. Jeśli jednak krwawienie nie ustanie, to z niewinnie wyglądającej ranki, zadanej “niewinnym” żartem, zrobi się wewnętrzny ocean bólu i cierpienia. Rozumiem, że po matce Ziemi chodzą zarówno osoby wierzące jak i nie. Jednak stwierdzenie, że “Na początku wszystkiego było słowo” sprawdza się empirycznie w życiu każdej ludzkiej istoty. Nasza mowa, sposób w jaki nią się posługujemy dosłownie buduje, kreuje rzeczywistość. Skoro tak jest, warto zastanowić się co się dzieje, kiedy wypowiadane przez nas słowa, dotyczą nas samych? To proste – skutek jest ten sam, bo podlegamy tym samym prawom fizyki i biologii. Jeśli mówisz o sobie – “Jaki ze mnie matoł, że nie zrobiłem czegoś !” – to oczywiście jesteś matołem. Prawda ? Jeśli twierdzisz, że musisz przepracować jakiś nawyk, czy blokadę emocjonalną, to gratuluję ! Właśnie dokonałeś wyboru, że czeka cię cięższa niż zwykle praca. Dlaczego? Sam stwierdziłeś, że musisz się prze-pracować. Nawet nie na-pracować, lecz prze-pracować. Uważaj zatem jak wyrażasz się we własnych słowach. Te skojarzenia są na tyle proste i oczywiste, że może o nich pamiętać każdy, bez potrzeby uczenia się czegokolwiek. To mamy dane od natury. Wystarczy tylko zauważyć, że nazwy, określenia, całe bogactwo mowy, zrodziło się w naturalny sposób z potrzeby wyrażania się, komunikowania i że w związku z tym, dla naszej podświadomości zawsze są prawdziwe. Lekceważenie tego faktu jest tak samo brzemienne w skutkach jak pomyłka między pokarmem służącym naszemu zdrowiu a szkodzącym mu, zatruwającym ciało i mącącym umysł. Twoje słowa tworzą Cię tu i teraz. A teraz wisienka na torcie. Wyrażenia, słowa, każda sylaba, litera mówiona czy pisana są jak żywe DNA twojego życia. Zawierają całą wiedzę o Tobie, o tym jak Ty postrzegasz świat. Są bezcenną informacją. Wystarczy odczytać tę informację aby poznać lepiej siebie i swoich bliskich. 
Zwykły człowiek, który nie jest coachem, psychoterapeutą czy psychologiem, nie będzie i nie powinien drążyć szczegółów, dociekać badać detali swojego pisma czy codziennych wypowiedzi ustnych. To prowadzi w ślepy zaułek źle pojętej samokontroli. Wystarczy, że będzie pamiętał o tym, że każde wypowiadane słowo ma moc stwórczą. I niech zastanowi się tylko nad doborem słów w taki sposób, aby opisywały jego życie i życie innych osób zgodnie z wewnętrznymi, płynącymi z głębi serca potrzebami.
Jeżeli jednak mówimy o grupach zawodowych do których zwracamy się po pomoc jako do mentorów, terapeutów, coachów, to osoby z tych grup, powinny zdawać sobie sprawę z istotnych reguł jakim podlega komponowanie wypowiedzi ustnych czy pisemnych. I nie chodzi mi o gramatykę czy ortografię. Chodzi o warstwę znaczeniową oraz precyzyjną informację zakodowaną w alfabecie, którym się posługujemy, poszczególnych słowach, literach. Świadomość procesu powstawania litery, słowa czy całej wypowiedzi podczas mówienia lub pisania, jest bardzo istotna dla skuteczności ich pracy. Kiedy rozmawiam o tym z ludźmi, najczęściej pytają mnie o znaczenie ich imion i nazwisk. Co z sobą niosą? Co mówią o ich potencjale i życiu? Kiedy opowiadam im co mówią o nich, ich rodzinach, imiona i nazwiska, są zaskoczeni precyzją i trafnością. Jednak równie zdumiewające są analizy nazw ich firm, produktów czy adresów używanych do korespondencji w internecie. W pewnym momencie, kilku latach obserwacji, zauważyłem, że analiza pisma i wypowiedzi ustnych jest bardzo uniwersalna i ma zastosowanie w każdej dziedzinie życia. Jestem przekonany, że oszczędność i precyzja w doborze słów podczas wypowiadania się wodzów plemiennych oraz współczesnych ludzi sukcesu, nie wynika z chęci podkreślenia wagi tego co mówią lecz z głębokiej, życiowej wiedzy o mocy każdej wypowiadanej litery, sylaby i słowa i natychmiastowym skutku jaki wywierają na naszą rzeczywistość. Pismo i mowa to nasz, ludzki język programowania. Jeśli ktoś to sobie uświadomi, to zacznie być programistą swojego losu a nie bezwolnym barankiem w pędzącej przed siebie trzodzie.