Kim się stajemy – dokąd podążamy ?

Kim się stajemy – dokąd podążamy ?
Refleksje

To pytanie zadawane od tysięcy lat, jest nadal aktualne i będzie przywoływane tak długo, jak długo będzie istniała ludzkość

Posiadacze psów, kotów i innych domowych pupili, często śmieją się mówiąc “Mam wrażenie, że to kot jest moim właścicielem a nie ja jego”. Przechodzimy nad tym stwierdzeniem do porządku dziennego mówiąc coś w rodzaju “no tak, tak może coś w tym jest, he he”. Kiedy jednak głębiej się nad tym zastanowić, to zaczyna człowieka dręczyć natrętne przeczucie, że niewinny żart jest właściwym opisem relacji kot – człowiek. Aby to sprawdzić odpowiedzmy sobie na kilka prostych pytań: Kto pracuje i zdobywa pożywienie dla kota ? – człowiek, kot tylko spożywa dostarczone smakołyki. Kto dba o czystość kociej kuwety ? – człowiek. Kto decyduje co i kiedy kot ma zjeść ? – kot. Czy kot przychodzi do człowieka, kiedy nie ma na to ochoty ? – nie. A czy człowiek musi czasem podejść do kota, nawet kiedy nie ma ochoty ? – tak. I widzicie, kto tu rządzi ? – kot !

Jak dobrze się rozejrzycie, to zobaczycie, że przykład z kotem ilustruje wiele współczesnych sytuacji życiowych. Generalnie, jesteśmy gatunkiem uzależnionym od setek a w przypadku niektórych ludzi od tysięcy “pupili”, których sami wprowadziliśmy do swojego życia. W dodatku zapłaciliśmy za nich, a więc czujemy się właścicielami, przez co mamy wrażenie, że to my nimi władamy. Jest jednak inaczej…

Weźmy na przykład takiego pupilka jak smartfon. Kupujemy go i zaczynamy z niego korzystać. Dzień po dniu, miesiąc w miesiąc używamy to urządzenie dosłownie do wszystkiego. Szybko okazuje się, że wbudowana w niego funkcja telefonu, jest jedną z wielu opcji i to wcale dla nas nie najważniejszą. Smartfon jest obecnie multimedialnym komunikatorem ze wszystkim co nazywamy publicznie dostępnym źródłem informacji. Komunikacja miejska, bilety lotnicze, program telewizyjny, serwis informacji pogodowej, słownik wyrazów obcych, encyklopedia wiedzy, atlasy anatomiczne, przegląd prasy, – jaki nosisz numer stanika, majtek … ups, zagalopowałem się? – Nie, skąd. Taka funkcja również jest dostępna za odpowiednią opłatą. Możesz nawet zapłacić za zakupy bez posiadania fizycznego egzemplarza bankowej karty płatniczej. W sumie, to wspaniałe możliwości i bardzo praktyczne. Tak zgadzam się z takim poglądem. Ja jednak widzę w tej sytuacji coś jeszcze. Widzę narodziny człowieka hybrydy. Proponuję taką robocza nazwę – smartmen dla mężczyzn i smarwomen dla kobiet. To nazwy idealnie oddające nowo powstający gatunek.

Smartmen i smartwomen, nie będą w stanie podjąć żadnej, ważnej dla nich decyzji bez konsultacji z zasobami informacji dostępnymi przez smartfona czy inne urządzenie o podobnej funkcjonalności. Ludzie staną się podobni do chorych na SM ( Sclerosis Multiplex ). Istotą tej dolegliwości jest postępujące spowolnienie czynności układu ruchu i ma ona podłoże psychosomatyczne. Podobnie jak chorzy na SM pozbawieni są spontaniczności i wiary we własne procesy decyzyjne, tak użytkownicy multimedialnych komunikatorów typu smartfon, zaczynają bardziej wierzyć informacjom dostarczanym przez posiadane urządzenia niż sobie. Jest tak nawet w sytuacji, kiedy zasoby serwisów informacyjnych podają sprzeczne informacje w tym samym czasie. Zamiast zastanowić się czy w takim razie owe informacje są prawdziwe, właściciel pupilka (urządzenia) tylko czeka na wynik „debaty” pomiędzy dostawcami tych informacji i bez zastrzeżeń przyjmuje te, które mają np. więcej polubień czy przyznanych gwiazdek.

Jeśli czytając ten tekst masz wątpliwości co do trafności opisywanego procesu, – usiądź wygodnie, zrelaksuj się, zamknij powieki i podczas wewnętrznej podróży doświadcz braku smartfona, tabletu i komputera. A może nie musisz tego robić? Może zgubiłeś kiedyś swoje urządzenie. Może nieoczekiwanie straciłeś dostęp do Internetu. Przypomnij sobie jakie były Twoje pierwsze reakcje, odczucia.

Jeśli był w tobie niepokój, chwila desperacji w dążeniu do odzyskania „kontaktu ze światem”, znaczy to że jesteś uzależniony od tej technologii. Technologia komunikacji bezprzewodowej zastępuje bezpośrednie kontakty zarówno służbowe jak i prywatne. Powiesz zapewne – dzięki Internetowi, smartfonom, tabletom itp. ludzie właśnie częściej się komunikują. Niektórzy są on-line przez większą część doby !

Otóż nie ! – Ludzie komunikują się z urządzeniem a ono przekazuje treść do odbiorcy. Bezpośredni kontakt człowiek – człowiek zanika. W przypadku używania funkcji telefonu czy e-maila, nie jest to zbyt odległe od dawnych papierowych listów, pocztówek czy rozmowy przez analogowy telefon. Jednak inaczej rzecz się ma w przypadku wszelkich platform społecznościowych, gdzie zawsze jest dodawany jakiś kontekst widniejący obok, na ekranie. On aktywnie stymuluje nasze postępowanie. Ma wpływ na dialog i bierze czynny udział w twojej pozornie prywatnej wymianie informacji ze znajomą osobą.

I jeszcze jedno. Człowiek jest zwierzęciem stadnym i musi przynależeć do wybranej prze siebie grupy. Będąc w grupie, uczy się odczuwania fizycznego i emocjonalnego. Proces ten nazywa się socjalizacją i jest niezbędny dla prawidłowego rozwoju cech fizycznych i psychiki oraz umiejętności współodczuwania innych ludzi. Kiedy jednak większość czasu spędza z wytworami technologi, to kto lub co staje się jego grupą?

Nadal jesteś sceptykiem? – No to co powiesz na warsztaty rozwoju osobistego robione on-line, które bazują na technikach grupowej pracy z emocjami? Od kilkunastu lat rozwija się rynek takich ofert. Rozumiem kursy doskonalenia zawodowego, gdzie chodzi o przekazanie konkretnej informacji, wiedzy z jakiejś określonej dziedziny. Jednak webinar nie pozwala na dotyk, na odczucie zapachu, subtelnych zmian w barwie głosu czy dostrzeżenia maleńkiej, dopiero co rodzącej się łzy bądź uśmiechu.

Jak już napisałem, jestem zwolennikiem rozwoju technologi służącej przekazowi i dostarczaniu informacji. Sam korzystam ze wszystkich, możliwych udogodnień technologicznych. Jednak aby nasza własna ewolucja nie zrobiła nam psikusa, warto jest nadal ufać własnemu rozumowi zweryfikowanemu przez odczucia z własnego ciała, które słucha głosu serca i jest w stałym kontakcie duszą i źródłem wszelkiej wiedzy o naszym życiu. Jeśli zawiedzie nas instynkt samozachowawczy i zaufamy wyłącznie zewnętrznym kanałom informacji dostarczanym przez bezimienne serwisy elektroniczne, sterowane przez bezimiennych moderatorów, to może się okazać, że małpy których inteligencją niektórzy wzgardzają, wyjdą na tym lepiej niż ludzie.