Jesteśmy Dźwiękiem – i co z tego?

Jesteśmy Dźwiękiem – i co z tego?
Newslettery NCZ Nowinki

Każdego ranka, kiedy wychodzimy z fazy snu i budzimy się w otaczającej nas rzeczywistości, pierwszym zmysłem dostarczającym nam informacje o tym co się dookoła nas dzieje, jest słuch. Dźwięk przenika granicę tak zwanej jawy i snu. Dźwięk jest dla człowieka słyszalny w bardzo wąskim zakresie częstotliwości, w porównaniu do jego pełnego spektrum. Biorąc pod uwagę to, że każda forma znanej nam materii wibruje, drży ze swoją specyficzną częstotliwością możemy powiedzieć, że wszechświat dosłownie jest utworem muzycznym i jednocześnie wszechogarniającą przestrzeń orkiestrą towarzyszącą licznym wokalistom. Utworem, zapoczątkowanym przez nieznaną nam w istocie boską siłę i inteligencję. Każdy człowiek jest jednocześnie twórcą – kompozytorem, utworem muzycznym i instrumentem. My ludzie, zwierzęta, rośliny i cała otaczająca nas materia istniejemy od eonów lat. W jakiś cudowny sposób potrafimy się komunikować zarówno przy pomocy słyszalnego zakresu wibracji jak i na poziomach niewerbalnych, dostępnych dla naszej podświadomości, wewnętrznej inteligencji chodzącej “ramie w ramię” z intuicją. Fakt, że jesteśmy dźwiękiem, wibracją, muzyką rodzi ważne dla nas konsekwencje. Wiemy, że każdą falę dźwiękową można wzmocnić lub osłabić. Można zmienić jej charakterystykę w dowolny sposób przy pomocy innej, wystarczająco silnej wibracji rozchodzącej się w postaci dźwięku i znajdującej się w tej samej przestrzeni.

Co z tego wynika? Jakie, praktyczne zastosowanie ma ta wiedza, znana ludziom od setek lat? Codziennie słyszymy stwierdzenie – “Jesteśmy tym co jemy”. Nie słyszałem natomiast stwierdzenia jeszcze bardziej adekwatnego do rzeczywistego stanu rzeczy, które również powinno być cytowane w każdej książce o rozwoju duchowym, osobistym itp. Jakie to stwierdzenie?

Jesteśmy tym co słyszymy, czy też jesteśmy tym czym są dźwięki wśród których się wychowaliśmy i żyjemy.

To jest konsekwencja faktu, że wszystko jest wibracją. To jest konsekwencja faktu, że niezależnie czy jesteśmy tego świadomi czy nie, nasz mózg rejestruje wszystkie otaczające nas dźwięki i poddaje je natychmiastowej analizie. To jest również konsekwencja przekazywanych z pokolenia na pokolenie archetypów przekonań co do roli jaką w naszym życiu odgrywają dźwięki w postaci wymawianych słów (“Na początku było słowo”). Są też liczne mity, historie opowiadające o sile dźwięku, który potrafi zatopić statki na morzu, czy skruszyć mury obronne. Wszystkie te informacje są trwale obecne w nas i powodują, że podlegamy wpływowi dźwięku w każdej chwili życia. Nacz umysł, nasze ciało, nasze emocje, są w ciągłej interakcji z istniejącymi wokół dźwiękami.

A teraz proszę o uważne przeczytanie kilku kolejnych zdań. Jesteśmy tym, czym jest muzyka rzeczywistości, której doświadczamy. Pisząc muzyka rzeczywistości, mam na myśli dosłownie wszystkie dźwięki.

  • szum liści i wiatru
  • świergot ptaków
  • głos ukochanej osoby
  • melodia i słowa piosenki

ale również

  • odgłos wyjącego alarmu
  • stukot kół pociągu
  • dźwięk pracy młota pneumatycznego
  • praca spalinowej kosy do trawy

O ile pierwsza grupa dźwięków przeważnie jest korzystna dla naszego organizmu, o tyle druga grupa dosłownie rozstraja nas i przebudowuje w niekorzystny sposób, tworząc dysharmoniczną strukturę, niezdolną do sprawnego funkcjonowania.  Oficjalne normy określają dopuszczalny, chwilowy poziom hałasu wyrażony w decybelach. Za poziom, który jest niekorzystny, przyjmuje się 80 decybeli. Głośność dźwięku powyżej 110 decybeli, jest uznana za destrukcyjną i szkodliwą dla zdrowia. Przy czym poziom natężenia dźwięku powinien być badany w miejscu, stałego lub czasowego pobytu ludzi. Najłatwiej jest wyegzekwować przestrzeganie norm, dla pojedynczych źródeł dźwięku. Jednak w przypadku miejskich przestrzeni publicznych, ulic, parków, środków komunikacji mamy do czynienia z wieloma, nakładającymi się dźwiękami pochodzącymi z różnych źródeł. Suma tych wszystkich dźwięków daje dość wysoki poziom hałasu. Zwykle jest to powyżej 80 decybeli, czyli powyżej granicy szkodliwości dla ludzkiego organizmu.

Jest jednak jeszcze inny, ważny aspekt całej sprawy. Podobnie jak się to ma z pomiarami szkodliwego promieniowania rentgenowskiego, powinno się wprowadzić pomiary sumujące dawkę hałasu otrzymywaną w ciągu dnia. Okazało by się wtedy, że mieszkańcy miast otrzymują dawki hałasu wielokrotnie przekraczające poziom, który można by uznać za szkodliwy. Pozostaje jeszcze kwestia rodzaju dźwięków których słuchamy (nawet nieświadomie). To jednak materiał na oddzielny artykuł. Piszą to, mam nadzieję, że zwrócę Państwa uwagę na to, jak ważna jest kwestia dźwięków jaki towarzyszą nam na co dzień.